Dziś skupimy się na festach, bo o koncertach info wrzucamy codziennie. W tym kraju są wydarzenia muzyczne, które potrafią zaskoczyć, nigdy nie zawodzą, zawsze dowożą najwyższą jakość i naszym zdaniem zasługują na szczególną uwagę. Cieszy też to, że jest ich coraz więcej. Piszemy o tych, które już wpisaliśmy na naszą tegoroczną listę. No to lecimy.
Maj (08-09.05). Death is not the end - rozdział III - organizowany przez
Behind The Mountain Rec, Tomka Zagórskiego. Byliśmy na drugiej edycji w Gdańsku, teraz meldujemy się na trzeciej, we Wrocławiu. Nieoczywiste wybory muzyczne, czasem możecie nawet nie znać nazw zespołów, ale dostajecie jakość od pierwszego do ostatniego dźwięku. Tu się kurwa wszystko broni. Można wbijać w ciemno.
Wrzesień (03-05.09).
Summer Dying Loud. Festiwal - największy z opisanych przez nas, a jednak czuć tę kameralną atmosferę, której nie da się podrobić. Do tego bardzo trafny dobór zespołów, świetne nagłośnienie i dobra organizacja. To wszystko razem daje konkretny efekt. Jeśli jeszcze nie byliście, czas to zmienić – SDL bardzo szybko może stać się stałym punktem Waszego festiwalowego roku.
Październik (10.10).
BLACK WAVES FEST. Petarda. I za każdym razem tak samo - petarda. To będzie nasz czwarty, czy piaty raz. Ktoś powie, że "eeeee" Dom Kultury, ktoś inny, że jakiś mały Jarocin. Nic bardziej mylnego. Dźwięk w tym Domu Kultury i dobór zespołów, nad którym czuwają Ania, Łukasz i Maja, to absolutna czołówka. Jeśli chcecie wiedzieć, jak powinien wyglądać mały fest, to BWF jest wzorcem - jak jebany wzorzec metra z Sèvres. Tu jeszcze jedno wtrącenie - widać też jak zupełnie inny jest stosunek władz miasta Jarocina do ciężkiej muzy, nie taki jak w przypadku Sun Dies Festiwal i Dobrego Miasta.
Wiemy, że takich festów jest znacznie więcej, ale jeszcze nie mieliśmy przyjemności ich odwiedzić. Będziemy sprawdzać i w miarę możliwości jeździć, gdzie się da. Za te, gwarantujemy!